2007-03-28 20:10:53 >>

Rozpoczęcie/ zakończenie sezonu



Dziś Mietek jako szef GERu organizował rajd rozpoczynający sezon rowerowy. Mimo, że zaczynał się standardowo dla niego o godzinie 10 postanowiłem pojechać. Wczoraj przez pół dnia męczyłem się z rowerem, aby był sprawny. Sprawny w moim znaczeniu znaczy, aby jechał. Efekt mojej pracy był mizerny. Wieczorem przedzwonił do mnie Chruściel i powiedziałem mu, że nie jadę bo na tym nie da się jechać. Jednak rano postanowiłem, że pojadę przynajmniej do Wrzeszcza i przywitam się z ludziskami. Tak też zrobiłem.
Pogoda nie była dziś za ciekawa. Rano padał deszcz i silnie wiał wiatr. Mimo, że spodziewałem się odwołania rajdu pojechałem. I tak było. Mietek zgodnie ze swoim zwyczajem rajd odwołał. Tylko czemu tak późno skoro jaka pogoda będzie dziś wiadomo było od połowy tygodnia. Rajdów nie odwołuje się na dwie godziny przed zbiórką. Niektórzy przecież dojeżdżają i nie mają netu ze sobą, a jeszcze inni przyjeżdżają tak jak Tomek prosto z pracy, a jeszcze inni tak jak ja netu w ogóle nie mają. W każdym razie była nas całkiem fajna gromadka. Każde z nas miało inny powód dlaczego tu trafiło. Co ciekawe ludzie którzy przyjechali to stali moi towarzysze wycieczek. Czyli Ci którzy jazdę na rowerze bardziej cenią niż kaprysy pogody. I ja to cenię, że dla niektórych pasja jest ponad pogodę.
Krótka rzeczowa rozmowa co robimy. Ja zaproponowałem wyspę Sobieszowską i jezioro Karaś gdzie pozostała mnie do znalezienia jeszcze jedna platforma widokowa. Wojtek zaproponował trasę rowerową po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Jego koncepcja zwyciężyła. I dobrze. Nie szczególnie nie chciało mnie się jechać na wyspę. Głównie dlatego, że wiedziałem w jakim stanie rower mam. Rama złamana. I tylko 7 biegów sprawnych, o zgrozo prowadzonych na blacie. A ta trasa Wojtka zapowiadała się jak wszystko w parku, ostro terenowo. Nie wierzyłem w ten jego tylko jeden pojaździk. W każdym razie ruszyliśmy.
Najpierw obraliśmy kierunek na Matemblewo czyli z dworca PKP we Wrzeszczu ulicą Klonową, a następnie Partyzantów. Minęliśmy Srebrzysto oraz przejechaliśmy pod mostem elektrycznym po którym kiedyś biegły tory kolejowe z Gdańska do Kościerzyny. I wzdłuż potoku Strzyży pomknęliśmy na Matemblewo. No może nie zupełnie bo ciutę od potoku odbiliśmy. Na Matemblewie zrobiliśmy sobie pierwszą pamiątkową fotkę. Dalej drogą Matemblewską wyjechaliśmy na Złotą Karczmę. Przejechaliśmy ul. Słowackiego i na skraju lasu gdzie również do niego wbiega szlak Żółty Trójmiejski, znaleźliśmy oznaczenia początku szlaku rowerowego niebieskiego. Ciekawe dokąd on biegnie. Może do samego Lęborka. Było by pysznie. W każdym razie my na dziś mieliśmy w planie dojechać tylko do Gdyni, albo dokąd się da.

skomentuj (0)